Z Natalią i Hubertem nie planowaliśmy historii ani konkretnych kadrów. Po prostu wyszliśmy na spacer i robiliśmy zdjęcia. Trochę chodzenia, trochę wygłupów, momenty bliskości i takie zupełnie zwykłe chwile pomiędzy.
Lubię takie sesje najbardziej - kiedy nie trzeba niczego udawać i nie ma presji, żeby „coś wyszło”. Zdjęcia składają się z ruchu, gestów i drobnych rzeczy, które łatwo przeoczyć, a które finalnie budują całą serię.







































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz