Reportaż ze ślubu Ady i Mateusza


Gdy Ada w czerwcu napisała do mnie z pytaniem o dostępność terminu na początek września, od razu wiedziałam, że mimo trudności musimy wykonać ten reportaż. Dzień wcześniej miliśmy być u Ani i Mateusza i delikatnie obawiałam się u nas "zmęczenia materiału" ;) Wszystko jednak poszło tak jak powinno!
    Dla mnie samej ten konkretny reportaż był wyzwaniem. Rok wcześniej fotografowaliśmy jeden z naszych pierwszych ślubów, u siostry Ady. Był więc dokładnie ten sam dom na przygotowaniach, ten sam kościół, a nawet sala. Sami sobie chcieliśmy tymi zdjęciami pokazać nasz rozwój. Ada i Mateusz całkowicie nam w tym pomogli. Od samego początku wszyscy byli na luzie. W pewnych momentach wręcz miałam wrażenie, że wszystko dzieje się w zwolnionym tempie, które zdecydowanie przyspieszyło w momencie przekroczenia przez Państwa Młodych progu sali weselnej. Tutaj zabawa ruszyła na całego! Parkiet non stop był pełny, a nam trudno było nadążyć za bawiącymi się gośćmi ;) Chwilę oddechu udało nam się złapać na dosłownie pięciominutowej sesji plenerowej i przy robieniu naszych ulubionych zdjęć z zimnymi ogniami. 
    Jesteśmy zachwyceni tym dniem, tak jak i Adą i Mateuszem, u których w oczach cały czas było widać miłość. Po których widać, że są tylko dla siebie. Cudownie było to wszystko obserwować. Życzymy Wam wszystkiego co najlepsze we wspólnym życiu! :)